Jeden z trzech zawodników Wójcik Racing Teamu – oficjalnej reprezentacji Polski – u boku Marka Szkopka i Adrian Paska, Biesiekirski miał przed sobą w Malezji trudne zadanie. Podczas 8 Hours of Sepang czekał go nie tylko debiut w wyścigach długodystansowych, ale także pierwszy start na motocyklu Yamaha R1 i w barwach nowej ekipy.

Polacy zakończyli sobotnie zmagania na 34. miejscu w klasyfikacji generalnej, dziewiątym w kategorii Superstock i siódmym w trofeum Dunlopa, sięgając po kolejne punkty do klasyfikacji generalnej klasy Superstock, w której Wójcik Racing Team nr 777 zajmuje wysokie, czwarte miejsce.

To był najkrótszy wyścig w moim życiu, bo na swojej jedynej zmianie przejechałem tylko pięć okrążeń, ale cały weekend był dla mnie cenną lekcją, którą na długo zapamiętam – mówi Piotr Biesiekirski, który miesiąc temu zakończył swój drugi sezon w motocyklowych mistrzostwach Europy Moto2. – Kibice chyba również dobrze zapamiętają mój start, bo zaliczyłem jedną z najbardziej spektakularnych wywrotek wyścigu, a było ich dziś sporo! Złapałem uślizg tylnej opony, ale byłem w stanie wybronić się przed tzw. „highsidem” i położyć motocykl dość delikatnie, dzięki czemu uniknęliśmy większych uszkodzeń i po szybkiej wizycie w garażu mogliśmy kontynuować jazdę. Mimo wszystko przepraszam cały zespół, bo gdyby nie wywrotka, mielibyśmy szansę na dużo lepszy wynik. Z Wójcik Racing Teamem zgrałem się świetnie od samego początku weekendu i bardzo dziękuję całej ekipie za ciepłe przyjęcie i profesjonalną pracę. Duże podziękowania za pomoc przez cały weekend i słowa uznania należą się również Markowi Szkopkowi, który przejechał dzisiaj blisko 70 okrążeń, spędzając na motocyklu prawie trzy godziny w bardzo trudnych warunkach. Było to tym trudniejsze, że od samego początku wyścigu mieliśmy problemy z przyczepnością tylnej opony, które obu nam mocno dały się we znaki. Wyścigiem w Malezji kończę sezon 2019, podczas którego wiele się nauczyłem. Jestem pewien, że wszystkie te doświadczenia zaprocentują podczas przyszłorocznych startów.

Piotrek zrobił na całym zespole bardzo duże wrażenie i wykonał kawał świetnej roboty – dodaje manager reprezentacji Polski, Sławomir Kubzdyl. – Mimo młodego wieku i relatywnie niedużego doświadczenia bardzo dobrze czuje motocykl i jest jednym z nielicznych zawodników, którzy potrafią precyzyjnie określić, co zmienić w ustawieniach i nad czym musimy pracować. Mimo wszystko debiutując w FIM EWC jako jeden z najmłodszych zawodników w stawce miał przed sobą bardzo trudne zadanie, któremu wielu w jego sytuacji zwyczajnie by nie podołało. Pokazał dobre tempo i zrobił wszystko, czego od niego oczekiwaliśmy. Także podczas samej wywrotki pokazał się z bardzo dobrej strony, bo zachował się bardzo przytomnie i profesjonalnie. Omawialiśmy takie scenariusze przed weekendem i mimo tak stresującej sytuacji, zachował zimną krew, natychmiast poniósł motocykl i ekspresowo wrócił do garażu. Raptem pięć minut po wywrotce motocykl był już ponownie na torze, dlatego w sumie jak na takie okoliczności nie straciliśmy zbyt wiele czasu. Jestem przekonany, że to dla nas początek wspólnej, pełnej sukcesów drogi.

Źródło: Piotr Biesiekirski