Zasada działania, jak i podstawowe funkcje akumulatora niewiele zmieniły się przez lata. Prąd jest bowiem niezbędny nie tylko do rozruchu, ale także do zasilania lamp, kierunkowskazów czy np. do coraz częściej wybieranej przez motocyklistów klimatyzacji, interkomu czy ogrzewania manetek oraz innych urządzeń pokładowych.

Branża akumulatorowa przechodzi w tym momencie poważną rewolucję. Przez niemalże 100 lat rozwoju motoryzacji działo się stosunkowo niewiele. Pracowano oczywiście nad udoskonalaniem technologii wytwarzania baterii, ale wciąż podstawowym surowcem, z którego byli zmuszeni korzystać producenci, był ołów.

Akumulatory kwasowo-ołowiowe w odwrocie?

Wszystko zaczęło się zmieniać kilkanaście lat temu, gdy zaczęły pojawiać się nowe możliwości technologiczne, które zbiegły się z rosnącą presją na ochronę środowiska oraz na obniżenie masy ogniw. Producenci zaczęli poszukiwać nowych dróg, co okazało się niezwykle trudne i czasochłonne. Nie bez znaczenia były również ogromne wahania cen ołowiu na rynkach światowych.

– Należy bowiem pamiętać, że cena finalnego produktu (akumulatora) jest uzależniona wprost od ceny ołowiu użytego do jego produkcji (80% ceny akumulatora to właśnie ołów) – tłumaczy Adam Łącz, prezes Zarządu Larsson Polska. – Dodatkowo, zamawiając w fabryce akumulatory, nigdy nie wiadomo, ile się za nie zapłaci. Cena produktu zależy bowiem od ceny ołowiu w dniu jego produkcji.

Choć ten typ akumulatorów wciąż dominuje na rynku motocykli, to jednak jego pozycja stopniowo się zmniejsza. Wynika to z cech konstrukcyjnych takiej baterii. Mimo że na rynku znajdziemy bezobsługowe akumulatory kwasowo-ołowiowe nie oznacza to, że kompletnie nie wymagają one uwagi ze strony użytkownika. Szczególnie w przypadku akumulatorów motocyklowych sprawa jest rzeczywiście dość poważna.

Należy pamiętać, że motocykle są używane w Polsce dość okazjonalnie. Przebiegi dzienne są niewysokie, a przerwy w użytkowaniu motocykli sięgają kilku lub kilkunastu dni (nie licząc przerwy zimowej). To wszystko sprawia, że akumulatory nie są odpowiednio doładowywane i w konsekwencji dochodzi do ich uszkodzeń. – Sytuacja komplikuje się w przypadku klientów, którzy zamontowali w motocyklu akcesoryjne wyposażenie dodatkowe zasilane prądem. Takie elementy wyposażenia tylko potęgują problemy, gdyż nawet kiedy z nich nie korzystamy, zużywają energię.

Nadal blisko 70% wszystkich reklamowanych akumulatorów stanowią egzemplarze zasiarczone, co świadczy o ich długotrwałym, głębokim rozładowaniu. Takie reklamacje są odrzucane, a klient musi wyasygnować niemałą kwotę na zakup nowego ogniwa – mówi Adam Łącz. – Od wielu lat prowadzimy nieustanną kampanię edukacyjną, która ma uświadomić klientom konieczność stosowania wysokiej klasy ładowarek, które w inteligentnym trybie pracy są w stanie zapobiec uszkodzeniom akumulatora motocyklowego. Wciąż najliczniejszą grupą nabywców ładowarek są osoby, które zmuszone były po roku od zakupu akumulatora kupić kolejny.

„Akumulatory ołowiowe wciąż są najpopularniejszym rozwiązaniem na rynku zarówno samochodowym, jak i motocyklowym, choć ostatnie kilka lat pokazuje, że ich pozycja powoli słabnie. Żółtą koszulkę lidera zaczynają przejmować akumulatory litowo-jonowe. Tendencja ta zapewne nasili się, gdy rządy niektórych państw zdecydują się na zakaz wprowadzania do obrotu ołowiu pod każdą postacią. Choć może się to wydawać wizją abstrakcyjną, coraz częściej mówi się o tym przy okazji rozmaitych konferencji poświęconych ochronie środowiska”
Adam Łącz, prezes Zarządu Larsson Polska

Wszystko to sprawia, że w nowszych konstrukcjach popularność zyskują już inne rozwiązania. Dopóki jednak nie nastąpi całkowita wymiana generacji dostępnych na rynku jednośladów, zapotrzebowanie na akumulatory kwasowo-ołowiowe wciąż będzie stosunkowo duże.

Coraz popularniejsze żelowe

We współczesnych motocyklach silną pozycję mają także akumulatory żelowe, w których elektrolit w postaci mieszanki kwasu siarkowego i ditlenku krzemu ma gęstszą konsystencję, dzięki czemu taki akumulator może pracować także pod dość dużym kątem i jest bardziej odporny na wszelkiego rodzaju wstrząsy podczas jazdy po nierównościach. Jego największą zaletą jest jednak fakt, że jest rzeczywiście bezobsługowy i nie ma potrzeby regularnej kontroli elektrolitu i ewentualnego uzupełniania wody destylowanej. Akumulatory żelowe są też bardziej odporne na głębokie rozładowanie oraz mogą pracować pod większym obciążeniem, dlatego polecane są zwłaszcza do tych motocykli, w których zapotrzebowanie na prąd jest wysokie. Wymagają jednak większej uwagi podczas ładowania dla zachowania ich parametrów oraz zapewnienia długiej żywotności. Mogą też pojawić się większe problemy z rozruchem silnika przy niskich temperaturach.

Podobne właściwości mają akumulatory w technologii AGM (Absorbent Glass Mat), w których specjalne maty z włókna szklanego zalane są elektrolitem. Takie rozwiązanie sprawia, że nawet wielokrotne ładowanie i rozładowanie nie wpływa ujemnie na parametry użytkowe akumulatora. Są też odporne na wstrząsy i mogą być montowane praktycznie w dowolnej pozycji. Do tego zapewniają wysoki prąd rozruchowy. Ich największą wadą jest słaba odporność na głębokie rozładowanie, dlatego ważna jest regularna kontrola stanu naładowania, zwłaszcza gdy motocykl przez dłuższy czas nie jest używany.

W stronę akumulatorów litowo-jonowych

Najbardziej zaawansowanymi technologicznie akumulatorami, które pojawiły się już w ofercie rynkowej, są akumulatory litowo-jonowe. Na razie, m.in. ze względu na stosunkowo wysoką cenę w porównaniu z innymi bateriami, stosowane są w motocyklach z wyższych półek cenowych, szczególnie w sportowych modelach. Jednak pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy to się zmieni. Technologia litowo-jonowa zapewnia bowiem szereg korzyści, które sprawiają, że jest lepsza od baterii kwasowo-ołowiowych. Przede wszystkim, nowoczesne ogniwa wykorzystujące lit jako katalizator procesów zachodzących wewnątrz ogniwa magazynującego szybciej przyjmują i oddają energię, są lżejsze z uwagi na większą gęstość energii, można je ustawiać w dowolnej pozycji, są proste w eksploatacji i, co chyba najważniejsze, ich cena z roku na rok jest niższa. Prąd rozruchu generowany przez ten typ akumulatora jest zdecydowanie wyższy od tych, które uzyskujemy z ogniw ołowiowych, co w przypadku motocykli jest niezwykle ważną cechą.

– Co więcej, kształt ogniwa litowo-jonowego może całkowicie odbiegać od tego, do którego przyzwyczailiśmy się przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Ma to ogromne znaczenie właśnie w sektorze motocyklowym. Akumulator może przybierać formę walca, stożka czy półkuli. Można go umieścić w dowolnie zaprojektowanym do tego miejscu, które będzie odpowiednie dla konkretnego modelu motocykla – tłumacz Adam Łącz. – Moim zdaniem będzie to główny czynnik, którym kierować się będą producenci jednośladów w przyszłości. Pakiety ogniw będzie można umieścić np. w kanapie czy kloszu lampy przedniej, ale też w małych i ciasnych przestrzeniach wewnątrz ramy albo w jakimkolwiek innym miejscu, które wymyśli projektant – dodaje.

Niektórzy producenci motocykli zaczynają dostrzegać zalety tej technologii i wybrane modele wyposażają fabrycznie w akumulatory litowo-jonowe. – Prekursorem jest firma KTM, ale już wiemy o kolejnych firmach, które podjęły podobną decyzję. To dobra nowina dla wszystkich, a przede wszystkim dla użytkowników motocykli, którzy na pewno docenią ten ruch producentów – dodaje prezes Zarządu Larsson Polska.