Możesz kochać swoją pracę mechanika, grzebanie w motocyklach, serwisowanie i przywracanie im życia – czasem, choć niestety nie zawsze, to zajęcie potrafi być przecież wdzięczne. Ale na pewno nie lubisz rąk upapranych w brudzie i smarze. Pasta BHP stosowana codziennie wysusza skórę, a zmieszany z kurzem zużyty smar pod paznokciami często nie daje się porządnie wyczyścić. Co jednak zrobić, jeśli robocze rękawice, nawet te przeznaczone dla mechaników, nie pozwalają na bardziej precyzyjne działania? Rozwiązania są dwa. Pierwsze z nich to nitrylowe rękawice jednorazowe. Są cienkie, bardzo elastyczne i niedrogie. Jeśli nie znajdziesz ich w sklepie motoryzacyjnym, to warto poszukać w sklepie z wyposażeniem medycznym. Albo po prostu w sieci. Paczka wystarcza na wiele tygodni, a przy lżejszych pracach są w stanie wytrzymać więcej niż jedno użycie. Kolejnym z patentów, który też nieźle się sprawdza, zwłaszcza przy mniej brudzących czynnościach, jest tak zwana płynna rękawiczka. Jest to specjalny krem pielęgnacyjny, który po rozprowadzeniu tworzy na skórze oddychającą warstwę, która blokuje przyleganie brudu do naskórka. Nie zabezpieczy może paznokci, ale pozwoli znacznie łatwiej pozbyć się brudnego smaru z dłoni. Płynną rękawiczkę oferują niektórzy producenci chemii motoryzacyjnej oraz firmy kosmetyczne.

Mając zabezpieczone przed brudem dłonie, możemy zabrać się np. za wymianę uszczelniaczy zaworowych w silniku z rozrządem OHC. Wbrew obiegowej opinii, czasem można tego dokonać bez demontażu głowicy, usprawniając sobie w znaczący sposób cały proces i minimalizując koszty. Warto wcześniej sprawdzić kompresję. Jeśli jest odpowiednia, to można rozważyć pójście na skróty. Należy jednak zachować przy tym ostrożność. Aby tego dokonać, wykręcamy świece, demontujemy wałki rozrządu i przez gniazda świec zapłonowych wpuszczamy do komory spalania ok. 20–40 centymetrów sznurka (to zależy od objętości cylindra i grubości sznurka) – jego część musi wystawać na zewnątrz, aby mieć pewność, że nie wpadnie do środka. Następnie ustawiamy tłok danego cylindra w GMP (górne martwe położenie). Wtedy denko tłoka dociśnie bez bezpośredniego kontaktu - przez sznurek - uchylony zawór, pozwalając na demontaż zamka talerzyka i sprężyny. Dzięki temu w prosty sposób możemy zabrać się za wymianę samego uszczelniacza. Po tym zabiegu składamy wszystko w odwrotnej kolejności, a przed wkręceniem świecy przedmuchujemy sprężonym powietrzem komorę spalania, by pozbyć się ewentualnych zanieczyszczeń. Oczywiście najlepiej załatwić temat kompleksowo, ale klient nie zawsze posiada potrzebne środki na taki zabieg. Może to być zatem sposób na rozwiązanie problemu i uratowanie komuś sezonu.

Często zdarza się, że trafia do nas motocyklista, który skarży się na nerwowe zachowanie motocykla podczas jazdy, czasem przednie koło wpada w „shimmy”, czasem trzęsie kierownicą, a niekiedy czuć zwiększone drgania całego motocykla. Warto przyjrzeć się wtedy nie tylko stanowi opon i łożysk, ale także samym kołom. Jeśli sprzęt ma odlewane koła, to należy skontrolować felgę pod kątem uszkodzeń mechanicznych, zwłaszcza w okolicach jej rantu oraz wyważyć dla pewności koła. Jeśli jest to maszyna wyposażona w koła szprychowe, to – oprócz uszkodzeń mechanicznych – zawsze należy skontrolować naciąg szprych przed wyważaniem. Koła szprychowa tylko wyglądają na sztywne i nie do ruszenia konstrukcje. Tak naprawdę są jak żywe organizmy, które cały czas pracują, przenosząc siły ścinające i skręcające, amortyzując przy tym dodatkowo nierówności podłoża. Ta praca powoduje, że naciąg szprych lubi się niestety poluzować, a ich gniazda po jakimś czasie mogą ulec zwyczajnemu wyrobieniu, redukując naciąg. Dlatego zawsze przy serwisie kół szprychowych należy sprawdzić naciąg zaplotu. Szybka kontrola i ewentualna korekta poluzowanych szprych może znacząco przedłużyć żywot nietanich elementów, jakimi są motocyklowe koła.